piątek, 21 czerwca 2013

nasturcje...

Może lepiej da się wykorzystać haftowane kwiatki? Zrobiłam kilka serwetek, z moimi kochanymi nasturcjami. Teraz czekam, kiedy zakwitną te żywe, za moim oknem...




poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Lilia wodna

Na miejsce skradzionego kwiatuszka, zrobiłam dla cioci Niny tę lilijkę. Maleńka, ale sympatyczna, mam nadzieję...





A tak wyglądał wcześniej...


środa, 17 kwietnia 2013

kwiatuszek skradziony

Może to śmiesznie zabrzmi, ale ten kwiatuszek rzeczywiście padł ofiarą kradzieży, zostało mi zaledwie to zdjęcie. Spodobał się sąsiadce mojej cioci, dla której go haftowałam... No cóż, może będę sławna, jeżeli już kradną moje dzieła? A przy okazji... pozdrawiam ciocię Ninę!


niedziela, 14 kwietnia 2013

piątek, 15 marca 2013

wtorek, 12 marca 2013

Bluszcz

Oto kwiatuszek dla mojej siostry.  Niebieski bluszczyk przypomina mi wiosnę, na którą wszyscy czekamy.
A przy tej okazji: pozdrowienia dla Marty.




piątek, 8 marca 2013

Dla Marysi

Oto kwiatuszek dla mojej siostry Marysi. Może to dziwne, że haftuję oset, ale takie było zamówienie. Przy okazji: pozdrawiam Marysię.


czwartek, 7 marca 2013

Dla cioci Zosi...

Ten kwiatuszek powstał z potrzeby serca. Pomyślałam sobie, że niczego jeszcze cioci nie dałam od siebie. A moją ciocię bardzo lubię, stąd narcyz z pszczółką. Pozdrawiam ciocię Zosię przy tej okazji...





sobota, 2 marca 2013

kwiaty różne

Witam, wybaczcie mi długą nieobecność, ale remont to remont. Żeby nikt nie podejrzewał, że leniuchowałam, oto dowody: kwiaty, moja nowa pasja.

Maczek dla mamy:

I drugi, już gotowy:



poniedziałek, 12 grudnia 2011

pierwszy śnieg

Jakoś nadal słabo idzie mi tworzenie czegoś nowego, a gdy to już stworzę, wcale mnie się nie podoba. Dlatego pokażę  sweter sprzed... jakiegoś czasu, ważne, że pasuje do pogody. Niedawno spadł pierwszy śnieg...


środa, 28 września 2011

witam ponownie!

Witam wszystkich, którzy tu zaglądają! I choć nie mogę powiedzieć, że bałagan spowodowany ciężkim remontem już się skończył, to jednak zapragnęłam Wam coś pokazać. Straszny to staroć, a jednak go lubię, chyba wszystko przez te kwiatki...

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

mury

Oto i przyczyna mojego milczenia - remont i budowa piętra. Wybaczcie mi dotychczasowe milczenie, niczego nowego nie robię, oprócz walki z wszechogarniającym mnie kurzem i bałaganem. Nie będę pokazywać jakichś staroci... Piszę, by dać znać, że żyję, jeszcze żyję..!

poniedziałek, 30 maja 2011

zielono mi...

Jak widać, wiosna dookoła, co powoduje mnóstwo prac w ogrodzie. Na chłodne wieczory przydaje się zielony ażurowy szal.

niedziela, 8 maja 2011

śnieg w maju?

Skoro śnieg może padać w maju, to ja odkopuję w mojej szafie coś odpowiedniego na tę pogodę. Biało-zielone, ze srebrną nitką, golf. I wzorek w plecionkę. Co wy na to?


poniedziałek, 2 maja 2011

błysnęło słoneczko...


...a ja wyjmuję z szafy wszystko, co ma dziurki. Dziś kolej na dziurki w czerni. Ma to swój urok, choć znacznie trudniej dzierga, w odróżnieniu od dziurek białych. Polecam ludziom o dobrym wzroku...

środa, 27 kwietnia 2011

Różowa landrynka

Co prawda, lekko przeterminowana ze mnie landrynka, ale jak nazwać sweterek w takim kolorze?


środa, 13 kwietnia 2011

firaneczka samodzielnej produkcji

Oto moje najnowsze dzieło, jeszcze nie skończone: firaneczka do kuchni i dwie zazdrostki w komplecie. Twór ten zawiśnie na oknie dopiero po remoncie mojej kuchni, dlatego zdjęcie na właściwym miejscu zamieszczę chyba dopiero latem.
Dalej zbliżenie jednej gotowej zazdrostki...

... i fragment nie skończonej.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

tuniczka z dziurkami

Dziś prezentuję tuniczkę z resztek włóczek, z plątaniną pasków. Przepraszam za plamkę na pasku- to skutek nałogowego picia herbaty, poplamiłam to i nie mogę odczyścić.

czwartek, 7 kwietnia 2011

dziurki są piękne...

dlatego często stosuję je w moich pracach. Czerwona bluzka w dziurki jest zrobiona na szydełku, z dość grubej, lekko supełkowanej nici. Nie wiem, czy jeszcze komuś się podoba, ja nie jestem w tej sprawie obiektywna.

wtorek, 5 kwietnia 2011

Ciepełko za oknem...


... a w domu dość chłodno. Najlepsza na taką temperaturę jest ciepła, ale dziurkowana, włóczkowa chusta. Ta na zdjęciach nie jest moja, wydziergałam ją dla mojej kuzynki Lidki (pozdrawiam), ale sobie wykonałam zaraz podobną, pokażę za jakiś czas.


Wykonana jest prostym szydełkowym wzorem, oto jego zbliżenie (przepraszam za ostrość, mój aparat lepiej nie potrafi):